7 lat Trebbi Polska!

To zaczęło się siedem lat temu.

(tekst wręcz do bólu osobisty a jednak…. Firmowy)

Jak ten czas mija. Nie wiem czy zastanawiacie się czasami nad upływem czasu? Jak szybko biegnie, szczególnie, jeśli jesteście zadowoleni z tego co się dzieje w trakcie jego upływania.

Jak dziś pamiętam środek dnia, Warszawa, centrum, akt notarialny i podpisanie umowy spółki. 20 Marca 2014 roku. Siedem lat temu – kto by pomyślał? Notariusz, nasz prawnik i nas trzech – Chris, Arek i ja. Co się wtedy zdarzyło – może już się domyślacie, powstaje Trebbi Polska. Unikalny twór naszych pragnień – własna firma ! Niemożliwe a jednak prawdziwe- tworzymy coś z niczego. Człowiek wtedy nie zastanawiał się, czy będziemy mieli za co żyć, ważne aby wyjść z układu zamkniętego w jakim tkwiliśmy i zacząć móc oddychać. I stworzyć firmę.

Pamiętam, że dzień nie był zbyt chłodny, cieplej niż teraz, powiew wiosny rozwiewał nam marynarki – no przecież na akt notarialny koniecznie elegancko. Nasz brytyjski partner – Chris Lowe – cały czas komentował piękno Warszawy wiosną i wprowadzał nas w dobry humor. Ja z Arkiem – uważni, może trochę zestresowani – kto pierwszy zamówi u nas usługi, kto będzie chciał nam uwierzyć i z nami współpracować? Akt notarialny to tylko akt – dokument, ale bez pracy, bez zleceń, bez wzlotów i upadków, to tylko pusty dokument.

Od tamtej pory wiele się zmieniło, mamy już siedem lat jako Trebbi Polska. Ktoś się zapyta – czemu akurat te wspomnienie przy tak nierównej rocznicy? Cyfra siedem to liczba uważana za mistyczną, wyróżniającą się bogatą symboliką. W wielu mitologiach i religiach świata jest symbolem całości, dopełnienia, symbolizuje związek czasu i przestrzeni. Stąd myśl o tym aby właśnie teraz się pochwalić, zaprezentować i wspomnieć. Bo coś się dopełniło. Marzenie o własnym biznesie, prężnie działającej firmie, firmie coraz bardzie rozpoznawalnej. O tym , ze teraz już nie martwi mnie to czy będą zlecenia… ale o tym, że muszę myśleć czy damy radę obsłużyć inwestorów, klientów, czy mamy dość kadry aby podejmować kolejne wyzwania? Ból głowy, ale jakże inny, jakże fajny i ciekawy.

7 lat temu nie wiedziałem czy przetrwamy pierwszy rok, czy przypadkiem nie będziemy szukać pracy w kolejnym roku dla siebie. Warto tu przypomnieć mojej świętej pamięci ojca, inżyniera budownictwa z krwi i kości, który zawsze powtarzał mi od momentu kiedy go zaskoczyłem i jednak skierowałem swoje kroki na Politechnikę Warszawską i Wydział Inżynierii Lądowej. „Inżynierem się jest zawsze… dyrektorem się bywa”. Po latach tato mogę powiedzieć, że tak jak bardzo miałeś rację, tak też się myliłeś. Nasze siedem lat pokazuje, że nie tylko się „bywa” – jakże wspaniałe uczucie.

Patrząc przekrojowo przez te 7 lat pracy na rynku nieruchomości w Polsce, pamiętam różne momenty. Pamiętam takie gdy trzeba było pożyczać pieniądze na płace pracowników do firmy, aby przetrwać brak płatności od kilku naszych dużych Klientów – powiecie, że opóźnienia w płatnościach to rzecz normalna, ale dla takiego start-up jak nasz wtedy to było być albo nie być. Ale wtedy konsekwencja i upór dała nam siłę do przetrwania. W tym czasie pracowaliśmy dla kilku dużych graczy na Polskim rynku i nie byliśmy dla nich nikim znaczącym, a jednak doprowadziliśmy projekty do finiszu, dostaliśmy pieniądze za nasze usługi i mogliśmy się dalej rozwijać.

Zaczynaliśmy w 5 osób – Chris daleko gdzieś w UK , Arek w Poznaniu i Warszawie i ja tu na miejscu. Do tego nasza asystentka Magda i pierwszy nasz inżynier – Grzegorz. Wynajęte pokój biurowy na Chłodnej i wielkie nadzieje. Zaczynaliśmy wtedy od dwóch konkretnych rzeczy – roszczenia dla dużego Generalnego Wykonawcy i dużej wieży biurowej w środku Warszawy projektowanej dla dużego funduszu nieruchomości. Potem, patrząc na kolejność kolejnym krokiem milowym była reprezentacja najemcy, dużej kancelarii prawnej, gdzie pomogliśmy im przejść przez bardzo trudny proces zmiany biura – nie tylko w sferze technicznej, ale też wizerunkowej i biznesowej. Dzięki temu pokazaliśmy co potrafimy, jaki mamy ethos pracy i co jest dla nas ważne w biznesie. Przy tym procesie ludzie po drugiej stronie stołu – jedni z największych na rynku nieruchomości – docenili nas jako przeciwników i odchodząc od stołu negocjacyjnego od razu dostaliśmy propozycję współpracy. Tak to rozumiem – nieważne jak i gdzie, jeśli jesteś profesjonalistą będzie to widać i ludzie to docenią.

Potem był moment, gdzie należało doprowadzić pewne centrum handlowe w stolicy Wielkopolski do ładu i składu, poprowadzić przez ostatnie pół roku przed otwarciem, doprowadzić do pozytywnych odbiorów ze służbami. Robiliśmy to na zlecenie dużego Generalnego Wykonawcy, wewnętrznie harmonizując stronę polską i zagraniczną tej firmy, prowadząc i koordynując dosyć skłóconych inżynierów wokół. Arek w tym zakresie pokazał po raz kolejny jak pracujemy i do czego jesteśmy zdolni. Centrum się otworzyło, wszyscy byli zadowoleni i my mieliśmy po raz kolejny satysfakcję z dobrej inżynierskiej roboty.

Jednak nie zawsze było pięknie, mamy jeden projekt na którym sam przyznaję, ze nie zrobiliśmy wszystkiego co mogliśmy w krótkim czasie jaki mieliśmy do dyspozycji. Dolny Śląsk, jakże piękny, kojarzy nam się tez firmowo z tematem pewnej powierzchni biurowej, przy dużym centrum handlowym, gdzie niestety nie wszystko wyszło tak jak byśmy chcieli. Bardzo trudne stosunki z międzynarodowym Najemcą, trudny i nerwowy Zlecający, dwóch Generalnych których musieliśmy wyprosić z Projektu… Niestety, pomimo tego, że w warunkach bojowych, po kilku optymalizacjach wreszcie udało się nam wymyśleć plan naprawczy, który gwarantował zakończenie tematu – musieliśmy z powodów „politycznych” opuścić ten statek. No cóż, jak mawiają Anglicy – lesson learned. Ważne, że z tego tematu wyszliśmy wzmocnieni, zdeterminowani i wbrew pozorom mocniejsi.

Potem było kilka ważnych projektów, większych i mniejszych. Cały czas pracowaliśmy na nasz wizerunek profesjonalisty , robiąc wielokrotnie audyty techniczne, audyty działek, centra handlowe, duże sklepy wielkopowierzchniowe, powierzchnie biurowe dla największych deweloperów. W ciągu siedmiu lat, patrząc na rejestr projektów, mamy ich ponad 150 już teraz. I ciągle przybywa.

W pandemii nie było na początku łatwo – rok temu byliśmy w zupełnie innych humorach. Inwestycje stanęły, nasi Klienci zaczęli się wycofywać z projektów. Było nieciekawie na początku. Ale od czego jest elastyczność działania – jak nie działa retail lub sektor biurowy, zacznijmy mocniej obsługiwać logistykę. Na początku pandemii przejęcie jednego z największych deweloperów magazynowych odbyło się przy naszym udziale. I od tej pory, dzięki znowu pokazanej jakości pracy i zaangażowaniu, dostaliśmy kolejne zlecenia. Strach z pierwszych miesięcy pandemii udzielał się wszystkim.  A pomimo to nie zwolniliśmy nikogo – wręcz przeciwnie zatrudnialiśmy ludzi! I dodatkowo mogę z czystym sumieniem napisać, że jestem dumny z faktu, że nie obniżaliśmy pensji nikomu, posługując się pandemią! To pokazuje naszą siłę.

A tak przy okazji – ten pierwszy inżynier z początku artykułu (nie wiem czy go pamiętacie?) – jest teraz naszym wspólnikiem. Grzegorz ciężką pracą i zaangażowaniem wykupił swój udział w Trebbi Polska. Czy to nie jest niesamowite? Konsekwencja i upór w dążeniu do celu dają wiele. Naprawdę wiele. Naszą filozofią jest dzielenie się. Wiedzą, doświadczeniem, wspólnymi sukcesami, ale też jak widać na przykładzie Grzegorza – firmą.

Pisząc te słowa sięgam pamięcią do tych siedmiu lat. Co za okres. Aż nie mogę wytrzymać z napięcia co przyniesie kolejne siedem. Już wiem, że szanowną publiczność za chwilę zaskoczymy bardzo poważnym tematem, reprezentacyjnym, który wygraliśmy w tym roku w przetargu publicznym. Mimo wielu protestów szanownej naszej konkurencji. Ale o tym cicho sza, niech się podpisze umowa. I wtedy będzie głośno.

A więc….

Z okazji 7 lat istnienia Trebbi Polska moim wspólnikom, wszystkim pracownikom i ich rodzinom, wszystkim znajomy i przyjaciołom, tym wszystkim z którymi współpracowaliśmy i którzy życzą nam dobrze, życzę owocnych i wspaniałych kolejnych siedmiu lat. Pomimo pandemii, polityków, wojen i innych czynników.

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA TREBBI POLSKA Z OKZAJI URODZIN!

Mariusz Witkun, członek zarządu